Wyścig.

2011-04-26 02:09:21

Wszystko zaczyna się wtedy, kiedy najbardziej chcesz to zakończyć.
W ostatniej chwili okazuje się, że znasz na pamięć numery telefonu, adresy pocztowe lub mailowe. Na dnie toreb znajdujesz wycinki z gazet, broszur, czasem nawet zdjęcia, które już dawno powinny leżeć na szczycie wysypiska wspomnień.
Wtedy bierzesz do ręki telefon, kartkę lub długopis i piszesz. Piszesz najbardziej niestworzone historie, które gdzieś tam w głębi mogą być prawdą, właściwie to wszystko będzie prawdą, bo zaczynasz pisać swoją pyrzyszłość.
Przeszłość i teraźniejszość nagle gdzieś ucieka, gdzieś umyka i znika na dobre. Otwierają się drzwi, okna, a przed oczami ukazuje się długa, trochę kręta, lecz bardzo jasna droga.
Znowu robisz ten pierwszy krok, potem następny, zaczynasz iść, nagle przyspieszasz, aż w końcu biegniesz. I wcale nie chodzi o to, by znaleźć się na samym końcu tej ścieżki. Po prostu chcesz minąć, to co już dawno powinieneś mnieć za sobą i znaleźć się w tym lepszym miejscu, tym które przez przypadek ominąłeś, albo przeoczyłeś.
Widzisz wtedy słońce, zieleń traw i drzew, białe tulipany i zająca uciekającego z zegrarkiem w garści, lecz nie chcesz już Go gonić.
Dobrze wiesz, że znowu zaprowadzi Cię do tej szalonej fantazji, z której nie ma ucieczki.
Owszem, jest mnóstwo drzwi, które pozwolą Ci się stamtąd wydostać, lecz albo wszystkie będą zamknięte, albo klucze, które znajdziesz nie będą pasować do żadnego z zamków. Nawet kubeł zimnej wody Cię nie wyzwoli, ani zapach spalin.

Dlatego teraz po prostu się zatrzymasz, rozejrzysz dookoła i w końcu zrozumiesz, że nie warto ścigać się z własnym umysłem, może nawet z sercem. Wystarczy zatrzymać się na moment, znowu spojrzeć na tę zieleń traw i białe tulipany, by zrozumieć, że po prostu jest dobrze i nie warto już więcej biec.

Tagi: a few magic words.

skomentuj (0)
Strona główna